BlueMan napisał(a):@creative - ale chodzi o pewne zasady. Nie można ciągle iść na ugodę i machnąć ręką. Ludzie wtedy całkiem bezkarnie będą się czuli.
A podejrzewam, że kasę na to PSP ma, a jak sam sprzedający napisał w tym temacie "nie doczytał aukcji".
Masz rację oczywiście, ale tylko pod warunkiem, że ktoś ma ambicję walczyć w obronie idei (w tym przypadku: by ludzie nie czuli się bezkarni). To taka walka społeczna, w dobrej wierze, ale sam walczący dużo na tym traci. Idąc do sądu, ma zamrożoną gotówkę - PSP nie może sprzedać komuś innemu, bo chce ją koniecznie wcisnąć temu, kto wygrał aukcję. Zastanówmy się teraz ile to by wszystko trwało - składasz pozew do sądu, rozpatrzenie, wyznaczenie rozprawy - najwcześniej za miesiąc. Potem sama rozprawa - wezwany może się nie stawić, albo przynieść lewe L4 (wystawione przez znajomego lekarza). Sąd przekłada rozprawę na kolejny termin, pewnie znów za miesiąc lub dwa. Kupujący znów może się nie zjawić albo znów dostarczyć L4. Zabawa w kotka i myszkę może trwać dość długo. Nawet jak już dojdzie do rozprawy i sąd nakaże zapłacić kupującemu za sprzęt to naprawdę spodziewasz się, że człowiek zrobi to tak hop siup od razu? Do tego czasu może kupił sobie konsolę gdzieś indziej, a nawet jeśli nie to z samej zemsty nie zapłaci, za to że go jakiś typ ciąga po sądach. I co dalej? Dopiero gdy minie trzy miesiące bodajże można udać się do komornika, który nie ściągnie od razu pieniędzy tylko pójdzie upomnieć.
Pamiętajmy jednocześnie, że przez ten cały czas sprzedający nie może wystawić ponownie konsoli PSP na Allegro i sprzedać, bo przecież wniósł sprawę do sądu i stara się wcisnąć ją temu panu, który wcisnął "kup teraz". '
Więc zadajmy sobie teraz pytanie - warto? Cały proceder, który opisałam może trwać nawet rok - mam na myśli czas od złożenia pozwu do sądu do uzyskania pieniędzy. Naprawdę warto? Tylko dla zasady? Przez ten czas sprzedający opchnąłby tę konsolę 5 razy i dawno cieszył się z gotówki a nie ciągał po sądach i denerwował, czy uda mi się w końcu uzyskać pieniądze. Nie wspomnę już o tym, że tej kasy z danego pana można nigdy nie ściągnąć, w końcu kolega sprzedający może stracić cierpliwość i sam odwoła to wszystko, tymczasem przez ten czas konsola PSP trzy razy straci na wartości.
Przepraszam, ale moim zdaniem trzeba być głupcem, by się uwikłać w takie coś. No chyba, że ktoś ma nadmiar gotówki (i ta ze sprzedaży jest mu wcale niepotrzebna) i nie ma co robić z czasem..